piątek, 5 grudnia 2008

Co dzieje się po śmierci?

Ostatnio zastanawiałem się nad tym, co tak naprawdę dzieje się po śmierci... Chrześcijanie wierzą, że staje się przez Bogiem i jest się osądzonym. Później idzie się do nieba, albo do piekła. Nie wiem, czy to prawda, ale to jest dosyć dziwne. Człowiek to zwierzę, jak pies, kot czy inna krowa. Wg. chrześcijan zwierzęta nie mają duszy, posiada ją tylko człowiek (wg. nich człowiek to nie zwierzę). Jak dla mnie jest to conajmniej dziwne. Skoro człowiek ma, to czemu pies ma jej nie mieć? Moim zdaniem człowiek ma po prostu tak, że szuka odpowiedzi na różne dręczące go pytania. Nie potrafi sobie wyjaśnić wielu spraw i wymyśla jakieś rzeczy, aby coś tam było. Większość to łapie, ale jednostki bardziej inteligentne nie potrafią w to uwierzyć. Widzą, że ktoś wymyślił jakąś historię po to, aby ludzie nie domagali się prawdziwej odpowiedzi. Nie będę tu mówił o Kościele katolickim za bardzo. Mam po prostu własny pogląd na tą sprawę, który dla wielu może wydać się kontrowersyjny. Wracając do tematu - inteligentne jednostki nie dają się nabrać na te historyjki i szukają prawdziwej odpowiedzi. Najbardziej prawdopodobną wersją jest, że dzieje się z nami tak, jak z innymi zwierzętami. Zatrzymują się procesy życiowe i koniec. Ja jeszcze sam nie wiem, jak jest naprawdę i nigdy niestety się nie dowiem, ale moim zdaniem jest tak, jak powiedziałem.

Zapraszam do dyskusji.

Pozdrawiam, Mateusz

13 komentarzy:

Anonimowy pisze...

mega wielka czarna dziura

Anonimowy pisze...

Potrzeba poznania? Po co rozumieć?
Co się zmieni gdy zrozumiemy? Nic.
Chcemy zrozumieć naszą naturę. To kim jesteśmy. Ja wolę w to nie wnikać. Poznając naszą prawdziwą naturę popadniemy w obłęd. Sto kroć lepsza jest niewiedza. Wolę żyć w tej iluzji niż odliczać dni do ostatecznej utraty rozumu. Bo każdy z nas go traci. Prędzej czy później i nawet o tym nie wie.

Unknown pisze...

Może i doprowadza do obłędu, ale gorsza jest świadomość, że ktoś mną malipuluje.

Anonimowy pisze...

Nawet gdybyśmy coś poznali, to co by to zmieniło? Nie jesteśmy wstanie nic z tym zrobić, punkt zero.

dekster17 pisze...

No właśnie, nic nie można zrobić, ale ja po prostu chcę wiedzieć. Nawet, jeżeli mi to gówno da. Po prostu wolę wiedzieć prawdę, niż dostawać gówno serwowane przez niektóre organizacje.

Anonimowy pisze...

Póki co nie jest źle, ;]
przynajmniej się nie nudzimy...

Marcin pisze...

Jednak musimy się zastanowić czy lepiej byłoby wiedzieć i z przerażeniem oczekiwać tego dnia, w którym, jak piszesz, nasze funkcje życiowe ustana, czy tez lepiej żyć dalej w błogiej nieświadomości. Według mnie czasami lepsza jest niewiedza.
Pozdrawiam

dekster17 pisze...

Ja nie widzę potrzeby oczekiwania na ten dzień. Wiem, co się wydarzy i wiem, że kiedyś napewno to nastąpi, dlatego chcę żyć jak najlepiej, nie zmarnować tego czasu, który mam.

Anonimowy pisze...

wierzysz w Boga?

dekster17 pisze...

Właśnie chodzi o to, że z tym jest problem...

Anonimowy pisze...

Ja nie wierze w Boga bo nie widzę żadnych sensownych argumentów na potwierdzenie jego istnienia i raczej owych argumentów nie znajdę.
Wiele osób powtarza śpiewkę " To pomyśl sobie jaki byłby na świecie chaos jakby nie było żadnych wiar"
Niby tak ale... na świecie niby jest 90% ludzi wierzących a raczej ludzi którzy przyznają się, że wierzą lecz codziennie są dokonywane różne zamachy, zabójstwa itd i raczej wątpię żeby te pozostałe 10% ludności za tym stało... Dobrym przykładem może być atak Alkaid'y na słynne "dwie wieże". Zgodzę się z deksterem, ludzie łakną ciągle postępu, rosnąca w nas ciekawość posuwa nas do kolejnych odkryć.
A wracając do sprawy z Biblią proszę poczytać biografie przykładowego boga Horusa/Re nie pamiętam dokładnie ale dane są identyczne jak w przykładzie z Chrystusem, a jak wiemy religia wywodząca zie z Egiptu powstała znacznie wcześniej od Chrześcijaństwa...
Heh jak zwykle miało być o śmierci a ja gadam o Chrześcijaństwie ale ok.
Uważam że śmierć jest ważnym okresem w życiu człowieka - dzięki niej nasza oś czasowa się zamyka, zresztą nic nie jest wieczne...

Anonimowy pisze...

Za przeproszeniem gówno prawda. Takie filozofowanie nie wzięło pod uwagę jednej rzeczy-nauki. Wie się nie tylko po to, aby wiedzieć. Można również działać. Wiedza na wysokim poziomie rozwoju może rozwinąć technologię tak, że będzie można zapobiegać śmierci.

Anonimowy pisze...

Śmierć = niszczalność ciała
Śmierć = wyzwolenie ducha/rozumu
Śmierć = początek wolności
Śmierć = Istnienie bez ciała
Śmierć = przejście do innego, lepszego wymiaru

Wielu ludzi przeżyło śmierć kliniczną i pierwsze zdanie jakie wypowiedzieli po tym przeżyciu 'Nie należy bać się śmierci". My ludzie jako jedyne istoty ziemskie posiadamy umysł/duch który w czasie życia tkwi niewidzialnie w naszym ciele - po śmierci - owszem koniec czynności życiowych - ALE DLA CIAŁA zaś nasza DUSZA/UMYSŁ nadal istnieją. Czy w tym nowym wymiarze istnieją jakieś prawa/zasady/obowiązki i czy istnieje coś takiego jak NIEBO/PIEKŁO nie wiem, ale tego o czym mówiłem wcześniej JESTEM PEWIEN.

Czy istnieje Bóg ?

Kierując się nauką - nie bardzo
Kierując się religią - oczywiście

A pomyśleliście co wynika z połączenia tych dwóch 'punktów widzenia' ?

Istnieje ktoś potężny kto kieruje ewolucją ciał fizycznych na ziemi (i kto wie czy nie tylko) wg chrześcijan jest nim Bóg który w 6 dni (dla nas mogą to być miliardy lat) stworzył świat i istoty ziemskie poprzez ewolucję. Dlaczego Bóg nie daje znaku o swoim istnieniu ? wg nadal trwa biblijny 7 DZIEŃ gdy Bóg odpoczywa po stworzeniu świata, a nam ludziom powierzył kontrolę nad światem bo on już 'nie ma sił' wg biblii. Bóg nam zaufał i powierzył cały świat na własność. Widząc, że z czasem niszczymy jego przybytek zwraca się do Abrahama itd. (dalszy ciąg mej opowieści znajdziecie w biblii)

To jest mój pogląd i myślę, że coś wam może on pomóc/naprowadzić na pewne przemyślenia/refleksje.